poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział III

  Draco ze swojego pokoju teleportował się prosto do Grimmauld Place 12. Pierwszy raz tutaj był. Dom wyglądał pięknie. Wszedł po schodach, wziął głęboki wdechi zapukał do drzwi. Po chwili usłyszał kroki.
  Drzwi otworzyła mu kobieta, nieco niższa od niego. Od razu zgadł, że to pani Weasley, ponieważ tylko oni mieli takie rude włosy i tyle piegów na twarzy. Kobieta wyglądała na nieco zdziwioną.
 - Dzień dobry. Jest Harry ?
 - Oczywiście. Proszę...  - Kobieta zamyśliła się. Nie poznała chłopka.
 - Draco. Draco Malfoy.
  Kobieta wyglądała na lekko zdziwioną. '' Skąd Malfoy, wie o tym miejscu? I czego chce od Harry' ego? A może Severus mówił prawdę? " Molly zastanowiła się w myślał. Jednak żadnej z nich nie wypowiedziała na głos. Chyba za bardzo bała się odpowiedzi.
 - Już po niego idę. Poczekasz tutaj? - Chłopak jedynie skinął głową.
 Pani Weasley ruszyła w stronę pokoi młodzieży. Uchyliła drzwi. Zobaczyła, że Harry leży na swoim łóżku. Był odwrócony plecami do reszty przyjaciół, którzy siedzieli na łóżku Rona. Wyglądali jakby się przed chwilą pokłócili.
 - Harry... - Zaczęła nie pewnie. Chłopka odwrócił do niej głowę. Nie wyglądał na złego, ani zdenerwowanego. - Masz gościa.
 - Zaraz przyjdę. Mogłaby go Pani zaprowadzić do pokoju gościnnego ?
 - Oczywiście.
 Pani Weasley zostawiła ich samych. Zeszła na dół. Myśląc co mogło się w pokoju dzieciaków. Pewnie zaczęli temat jego rzekomej znajomości z Malfoy'em.
Kiedy kobieta zeszła na dół, blondyn był zajęty oglądaniem jakiegoś obrazu na ścianie.
 - Draco... - Chłopak odwrócił się, gdy usłyszał swoje imię. - Mogę tak do Ciebie mówić?
 - Jasne.
 - Zaprowadzę Cię do jednego z pokoi gościnnych. Harry zaraz do Ciebie przyjdzie.
 Kobieta wróciła na piętro. Blondyn ruszył za nią. Stanęła przy chyba pierwszych drzwiach i otworzyła je. Gestem ręki zaprosiła chłopka do środka. Draco uśmiechnął się lekko i wszedł do pokoju. Rozejrzał się. Pokój był urządzony bardzo ubogo. Dwa łóżka, pokryte kocem, pomiędzy nimi szafka nocna. Jedna komoda pod oknem. Chociaż widok z okna był bardzo piękny. Duży ogród. Za nim kilka drzew. Gdzie nie gdzie ławki.
 Draco odszedł od okna i usiadł na jednym z łóżek. Miał na nadzieję, że Harry nie przyjdzie tutaj z przyjaciółmi. Wolał w tej chwili mieć go na wyłączność. Uśmiechnął się sam do siebie na tę myśl.
 Harry wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi. Był bardzo ciekawy kto go odwiedził. Nikogo się nie spodziewał.
 - Z kim się umówiłeś ? - Spytał go Ron, wstając za nim.
 - To, że ktoś przyszedł mnie odwiedzić, wcale nie oznacza, że się umówiłem !
 - Idę z Tobą. - Powiedział i stanął obok Harry' ego.
 - Słucham ?
 - Chciałbym zobaczyć kto chce się z Tobą zobaczyć. - Harry nie wiedział co powiedzieć. - Jesteśmy przyjaciółmi, więc chyba mogę z Tobą iść, prawda ?
 - Nie !
 Zostawiają zdziwionego Rona i Hermionę w pokoju, wybiegł na korytarz. Powolnym krokiem udał się do pokoju gościnnego. Cały czas zastanawiał się kim jest gość, który go odwiedził. Nie spodziewał się nikogo konkretnego. Otworzył drzwi i nogi się pod nim ugięły. Na jednym z łóżek siedział Draco. Blondyn, gdy tylko zobaczył, że brunet przyszedł, wstał i ruszył w jego kierunki. Harry nie wytrzymał i rzucił się mu na szyję. Ślizgon ledwie utrzymał się na nogach. Mocno przytulił chłopaka. Zaklęciem zamknął i zabezpieczył drzwi. Nie chciał, by ktokolwiek im teraz przerywał. Kiedy Harry odsunął się lekko, by spojrzeć na blondyna, ten złapał w swoje dłonie jego twarz i lekko pocałował. Z początku było to lekkie muśnięcie ust, później przerodziło się to w bardzo namiętny pocałunek.
 - Co ty tutaj robisz? - Spytał Gryfon, gdy się od siebie odsunęli, by złapać oddech.
 - Czarny Pan wie.
 - CO??!! - Harry wyglądał na przerażonego. - Skąd?
 - Nie mam pojęcia.
 - Przecież... On teraz...
 - Spokojnie, Gryfonku. - Blondyn przytulił swojego chłopaka. - On nie chce Cię zabić?
 - Co ? - Czarnowłosy spojrzał na chłopka ze łzami w oczach.
 - Nie płacz. - Otarł łzy z jego policzków. - Powiedział, że Cię nie zabije, bo nie chce. Chce odzyskać kogoś.
 - Kogo ?
 - Nie mam pojęcia. - Zapadła między nimi cisza.
 Leżeli obok siebie na jednym z łóżek. Nie odzywali się do siebie, ponieważ chcieli uporządkować sobie wszystko w spokoju.
 Harry myślał o tym co powiedział mu Draco. To było dziwne. Czarny Pan nie chciał go zabić. Nie chciał go nawet skrzywdzić. A on przez tyle lat, szykował się do wojny. Do pewnej śmierci. Praktycznie nie potrzebnie. Ale jak to powiedzieć innym? Na pewno mu nie uwierzą. Nikt mu nie uwierzy.
 Draco myślał, czy Harry zgodził się na plan Czarnego Pana. Bał się, że jednak wybierze wojnę i to będzie koniec. Nikt nie wygrał z nim. Dlaczego jemu miało by się udać? W najlepszym przypadku obaj zginą. Ale on nawet nie chciał myśleć o śmierci swojego ukochanego. To byłby wielki cios. Bez Harry' ego jego świat nie istnieje.



_________________
Udało mi się napisać trochę dłuższy :) Mam nadzieję, że się spodobał :) 
Jutro prawdopodobnie dodam jeszcze jeden, a później będzie trochę przerwy, bo wyjeżdżam i nie jestem pewne czy ciocia ma dostęp do neta. Laptopa na pewno będę mieć xd

Pozdrawiam,
Nottek.

piątek, 10 maja 2013

Sevmione 1


Jest i Sevmione :D Ogólnie nie podoba mi się. Pisałam je, gdy wyłączyli mi neta i jakoś chwilowo wena mnie jebła :) Również nie zbetowane !!
Znów życzę miłej lektury,
Sev.



Severus wszedł do pomieszczenia. Zobaczył śpiącą na fotelu. Zawsze tu zasypiała, gdy szedł na spotkanie. Chciała czekać na jego powrót, lecz za każdym razem zasypiała. Wyglądała słodko, gdy spała. Podszedł do niej i lekko odgarnął włosy z jej twarzy. Mimo siedemnastu lat jej twarz wyglądała nieco dziecinnie. Może właśnie dlatego zakochał się w Pannie-Wiem-To-Wszystko. Bo była inna. Bo go irytowała. Nie wiedział nawet kiedy to się stało. Usiadł na fotelu obok i przyglądał się Hermionie. Nalał sobie Ognistej do szklanki i po trochu upijał. W pewnym momencie dziewczyna otworzyła lekko oczy. Zobaczyła Severusa i od razu rzuciła się mu na szyję.
 - Czemu mnie nie obudziłeś?
 - Słodko wyglądałaś. - Objął ją w pasie. Ona odsunęła się od niego. Spojrzała mu posto w oczy.
 - Dlaczego tak długo?
 - Jeden, ze Śmierciożerców, odbywał karę. Musieliśmy podziwiać. - Hermiona znów się do niego przutuliła. Tym razem mocniej. Severus gładził ją po głowie. Nagle poczuł, że dziewczyna płacze. - Hej. Co jest?
 - Po prostu się bałam.
 - Czego? - Znów na niego spojrzała. I powiedziała szeptem.
 - Że już nie wrócisz. Że już nigdy mi nie powiesz, że słodko spałam. Że już nigdy nie poczuję twojego zapachu.
Mężczyzna przytulił ją mocno do siebie. Nic nie powiedział. Nie wiedział co. Po prostu, zabrakło mu słów. Hermiona płakała. Jednak powoli się uspokajała.
 - Nie martw się. - Powiedział po dłuższej chwili milczenia. - Jestem dla niego zbyt cenny, by mnie zabić.
 - Wiem. Ale mimo to strach jest. Inni mogą Cię zabić.
 - Nie zrobią tego.
Severus złapał ją za ramiona. Dziewczyna miała lekko podpuchnięte oczy. Spojrzał w nie. Chciałby dziewczyna się rozweseliła i przestała myśleć o złych rzeczach. Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Z początku było to muśnięcie ust, które po chwili przerodziło się w bardzo namiętny pocałunek. Całowali się długo. Do niczego jednak nie doszło, ponieważ Hermiona przerwała pocałunek.
 - Kocham Cię, wierz?
 - Wiem. - Pocałował ją znów. - Ja Ciebie też.

Drarry 2

Hej. Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, że nie miałam dostępu do internetu :D
Dziś zostawiam was z Drarry. Od razu piszę nie zbetowane !!
Życzę miłego czytania,
Sev :)



 Nie każda historia miłosna musi kończyć się happy endem. Nie zawsze kochankowie będą żyli długo i szczęśliwie. I nie zawsze kochanką urodzi się śliczne dziecko. Dlaczego? Bo kochankowie mogą okazać się mężczyznami.
  I taka właśnie jest ta historia. Bez happy endu, bez '' I żyli długo i szczęśliwie '', bez dzieci. Przykład dramatu, z udziałem dwóch chłopców i rodziny jednego z nich.
  Pewnego dnia Draco szykował się na spotkanie z Harrym. W pewnym momencie do pokoju weszła Narcyza.
 - Wybierasz się gdzieś, kochanie?
 - Tak. Idę do Harrego na Grimmauld Place 12.
 - Mieszka tam?
 - Tymczasowo. - Narcyza przyjrzała się swojemu pierworodnemu. Był młody i przystojny. Nie kiedy dziwi mu się, że nie chce związać się z jakąś piękną i młodą kobietą z dobrego domu. Dlaczego woli być z Potterem? Do tego nie wiadomo co robią, gdy się spotykają.Jeszcze nigdy nie spotkali się w Malfoy Maron. - Coś jeszcze, mamo? - Z rozmyślań wyrwał Narcyzę, głos Draco.
 - Dlaczego on?
 - Przecież już kiedyś Ci to mówiłem.
 - Chce usłyszeć to jeszcze raz.
 - Dobrze. - Usiadł na łóżku, naprzeciw niej. - Kocham go. Kocham go odkąd go poznałem. Zawsze byliśmy wrogami, dlatego bałem się powiedzieć mu co czuję. Jednak na wygranej bitwie,odważyłem się. Wtedy okazało się, że on czuje to samo. Mamo, zrozum to wreszcie. Kocham go i nie chce być z nikim innym.
 - Ojciec znalazł Ci narzeczoną...
 - To powiedz mu, że jej nie chce! Czy tego chcecie czy nie, będę z Harrym!
Draco wyszedł z pokoju, zostawiając Narcyzę samą. Ona nie chciała krzywdzić syna. Była nawet w stanie zaakceptować jego związek z Potterem, jeśli dzięki temu był on szczęśliwy. Jednak Lucjusz był innego zdania. Dla niego liczył się honor rodziny, potomek i przedłużenie linii rodu.
  Draco po wyjściu z pokoju, od razu deportował się do Harrego. Gryfon zwykle czekał na niego w salonie lub kuchni. Dziś jednak nie było go tam. Poszedł na górę, do jego sypialni. Otworzył drzwi i zastał Harrego śpiącego na łóżku. Uśmiechnął się pod nosem i podszedł do niego. Położył się obok kochanka i przytulił się do jego pleców. ten poruszył się.
 - Jak się spało, kochanie? - Harry odwrócił lekko głowę i uśmiechnął się. Draco to odwzajemnił, po czym złączył ich usta w namiętnym pocałunku. W chwili, gdy się oderwali się od siebie, ciemnowłosy odezwał się :
 - Póki mnie nie obudziłeś, to dobrze. -Uśmiechnął się szczerze. - Czemu tak długo nie przychodziłeś?
 - Matka mnie zatrzymała.
 - Znów? Co tym razem?
 - Chciała wiedzieć, czemu z Tobą jestem.
 - Nie znudził jej się?
 - Jeszcze nie. - Draco stracił humor gdy przypomniał sobie rozmowę z matką. Harry od razu to wyczuł.
 - Coś Ci powiedziała, prawda?
 - Tak. Ojciec znalazł mi narzeczoną.
Harry nic nie powiedział. Zszokowała go ta wypowiedź. Odwrócił się tyłem do Draco i mocniej przycisnął jego dłonie do siebie.
 - Czemu to robisz? - Spytał lekko rozbawiony blondyn.
 - Co?
 - Zaciskasz bardziej moje dłonie. Zawsze to robisz. Ale dlaczego?
 - Bo chce czuć, że tu jesteś. I, że mnie nie zostawisz.
 - Ciebie, Gryfonku, nigdy nie zostawię.
 - Wiem, ale mimo to lubię czuć, że jesteś.
Jakby w odpowiedzi, Draco wtulił się jeszcze bardziej w Harrego. Czarnowłosego szybko ogarnęła senność. Dlatego prawie natychmiast zasnął. Chwilę po nim odpłynął Draco. Spali w zwartym uścisku, blisko siebie. Bardzo dobrze czując swoją obecność.
  Lucjusz krążył po pomieszczeniu. Narcyza siedziała w fotelu, bojąc się co jej mąż teraz zrobi. Wiedziała, że słowa Draco go zdenerwują. Mimo to musiała mu o tym powiedzieć.
 - Lucjuszu... - Zaczęła ostrożnie. - On go naprawdę kocha...
 - Nie obchodzi mnie to! Powinien ożenić się z kobietą z dobrego domu i mieć z nią potomka. Gdybym ja kierował się uczuciami, nie było, by Ciebie tutaj. A Draco nigdy, by się nie urodził.
Mężczyzna wyszedł z pokoju, zostawiając Narcyzę samą. Myślała nad słowami męża.'' Jak to, Draco, by się nie urodził? Czyżby Lucjusz kogoś kochał? I musiał go zostawić dla mnie? "
  Po wyjściu z pokoju, Lucjusz deportował się do Pottera. Nie zastając go nigdzie na dole, udał się na górę. Szybko odnalazł sypialnie, w której spał jego syn wraz ze swoim kochankiem. Gdy tylko ich zobaczył, śpiących razem, poczuł coś. Takie małe i lekkie ukucie w okolicy serca. Tak bardzo przypominali mu kogoś. Mianowicie jego i jego kochanka, z czasów, gdy jeszcze chodzili do Hogwartu. Bardzo często w takim uścisku zasypiali. Oczywiście, tak samo jak Draco, przytulał swojego partnera. Kochanek był niski i chudy. Mimo szystko, tylko przy nim Lucjusz czuł się szczęśliwy. Chociaż nie są już razem szmat czasu, dalej go pamięta. Każdy szczegół jego wyglądu. Każde wypowiedziane słowo. Każdy zapach, który Lucjusz pochłaniał. Pamiętał również, kiedy musiał się z nim rozstać. Ojciec znalazł mu narzeczoną. Wiedział, że to konieczność. Dlatego od razu zerwał kontakty z towarzyszem. Było to dla niego bardzo trudne. Draco nie umie tego zrozumieć. A skoro nie chce po dobroci, to zmusi go, by ożenił się z wybraną przez niego kandydatką. Wie, że będzie to trudne, ale nie widział innego wyjścia. Wrócił do Malfoy Maron, zanim kochankowi się obudzili. W głowie miał już pomysł. Chciał go jak najszybciej zrealizować.
  Pierwszy obudził się Draco. Rozejrzał się nie przytomnie po pomieszczeniu. Jego wzrok utkwił na Harrym leżącym obok niego. Zaczął całować go po karku. Gryfon zaczął się wybudzać.
 - Harry...?
 - Mmmm?
 - Muszę już wracać.
 - Mógłbyś ze mną zamieszkać. Nie było, by problemu.
 - Bardzo, bym chciał. Wiesz, że nie mogę.
 - Wiem. Ale jutro przyjdziesz?
 - Oczywiście. W takim razie, do jutra, skarbie. - Pocałował go w czoło. - Kocham Cię, Harry.
 - Też Cię kocham, Draco.
Blondyn z uśmiechem wyszedł z pokoju. Siecią Fiuu wrócił do domu. W salonie spotkał ojca. Ten nie zaszczycił go nawet spojrzeniem. Chłopak od razu udał się do siebie.
Natomiast Lucjusz, wybrał się do Pottera. Zastał go siedzącego w salonie. Gdy tylko, usłyszał kroki, odwrócił się. Z twarzy można było wywnioskować, że nie podoba mu się wizyta gościa.
 - Witam, pana, panie Potter.
 - Dzień dobry, panie Malfoy.
 - Możemy porozmawiać?
 - Oczywiści. Proszę usiąść. - Wskazał na sofę, naprzeciw kominka. Lucjusz usiadł Harry usiadł na fotelu obok. - Domyślam się, że chce pan rozmawiać o moim związku z Draco.
 - W rzeczy samej. Jak pewnie, wie pan, znalazłem Draco idealną kandydatkę na żonę. Ten jednak uważa, że Pana kocha i nie będzie się żenić.
 - I co ja mam z tym zrobić?
 - Musi pan, przemówić mu do rozsądku.
 - Nie mam zamiaru.
 - Słucham?! - Spytał zdenerwowany Lucjusz.
 - To co pan słyszał. - Harry wstał. - Uważam, że skończyliśmy. - Odwrócił się tyłem do Lucjusza. Tym gestem rozzłościł go. Arystokrata wstał i wyjął różdżkę.
 - Avada Kederva! - Z jego różdżki wystrzelił zielony płomień. Ugodził chłopaka w sam środek pleców. Gryfon padł na ziemię. Lucjusz podszedł do niego. Miał otwarte oczy. Spojrzał w nie. " Oczy koloru Avady. Czyli jednak Draco nie kłamał. " Odszedł. Dopiero w domu, Lucjusza do padły wyrzuty sumienia. Od razu poszedł do pokoju syna. Ten siedział przy biurku.
 - Możemy porozmawiać, synu? - Chłopak zamknął książkę.
 - Jasne. O czym?
 - Bo widzisz... Chciałbym, abyś wiedział, że zrobiłem to dla twojego dobra.
 - Co zrobiłeś?! - Krzyknął blondyn.
 - Teleportowałem się na Grimmauld Place 12 i... zabiłem Pottera.
 - CO !! - Draco wstał i zaczął krążyć po pokoju. - Jak mogłeś?! Przecież wiesz, że go kocham! Nienawidzę Cię!
 - Draco, to było dla twojego...
 - Nie pieprz! Gdyby to było dla mojego dobra, to Harry, siedziałby tu z nami! Wierz co? - Dodaj już spokojniej. - Kiedy jego już nie ma, to nic jie trzyma mnie przy życiu. - Lucjusz spojrzał pytająco i z lekkim zdenerwowaniem na syna. - Nie patrz tak! Myślałeś, że to twoja zasługa, że nie mam już myśli samobójczych? Mylisz się. Tylko on trzymał mnie przy życiu! - Po policzkach leciały mu łzy. - Teraz, gdy jego już nie ma, nic nie trzyma mnie przy życiu.
 - O czym ty mówisz? - Chłopak nie odpowiedział. Wyjął różdżkę i wypowiedział zaklęcie, celując w coś przed siebie.
 - Avada Kendarva!
Lucjusz odsunął się, ponieważ myślał, że zaklęcie ma trafić w niego. Draco miał inny plan. Zielony płomień z różdżki Draco, odbił się od wielkiego lustra i trafił go prosto w serce.
Lucjusz patrzył jak ciało, jego jedynego syna osuwa się na ziemię, tak samo jak ciało Pottera, kilka chwil temu. Mężczyzna podszedł do niego. Również miał otwarte oczy. Te jednak były siwe. Kładąc rękę na jego ramieniu, powiedział :
 - Przepraszam, synu. Teraz wiem, że źle zrobiłem. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. I tam gdzie teraz jesteście, w końcu będziecie szczęśliwi. Bez żadnych przeszkód.
Uronił jedną łzę. Patrzeć na śmierć syna. Nikt nie chciałby tego przeżyć. Przywołał ciało Pottera. Teraz leżeli obok siebie. Prawie tak samo, jak kilka godzin temu na Grimmauld Place 12.

sobota, 4 maja 2013

Snucjusz 1



Idąc zwykłym korytarzem można przywołać wiele wspomnień. Wchodząc do zwykłego, podobnego do wielu pokoju można ich przywołać o wiele więcej. Spoglądając na zwykły fotel, można przypomnieć sobie twarz. Siadając w nim, można poczuć znajome zapachy.

Wspominając pewną osobę przenosimy się w świat przeszłości i fantazji.

Zakochując się, człowiek nie liczy się z konsekwencjami. Tak było i teraz. Zakochał się. Nie przewidział jednego-śmierci ukochanej osoby. Z pozoru wyglądał jak zawsze-poważna mina, głowa uniesiona wysoko. Ale jak to mówią - pozory mylą. W środku arystokrata gotował się ze złości, żalu, smutku. Tęsknił. Nie podejmował już racjonalnych decyzji. Kierował się tylko złymi emocjami.

 Narcyza i Draco zauważyli , że coś się dzieje . Nie mówili nic , ponieważ bali się . A Czarny Pan wyciągnął z Lucjusza informacje siłą . Wszedł do jego umysłu . Tego co tam zobaczył nie spodziewał się . Jednak nie powiedział nikomu co zobaczył . Wiedział , że dla Lucjusza były by to duży cios . Oprócz Czarnego Pana nikt nie wiedział dlaczego arystokrata ma taki zły humor . Ciągnęło to się od kilku miesięcy . A Lucjusz , zwyczajnie nie chciał o tym mówić . Często , a praktycznie zawsze , po spotkaniach z Czarnym Panem i innymi śmierciożercami , mężczyzna udawał się do opuszczonego gabinetu . Kiedyś należał do jednego ze śmierciożerców . 

Teraz ten człowiek nie żyje . Lucjusz nikogo tam nie wypuszczał . Zresztą nikt nie zamierzał tam wchodzić.    Mężczyzna szedł powoli , patrząc ślepo przed siebie . " Ostatnie drzwi , po prawej " - pomyślał i otworzył je . Od razu poczuł tą samą woń , co zawsze . Minęło kilka miesięcy , a gabinet pachniał tak samo . Pachniał tym samych chłopakiem . Tym którego poznał w Hogwarcie . Mężczyzna usiadł w fotelu , który należał do właściciela gabinetu . Nikt prócz Lucjusza nie mógł w nim siedzieć . 

 Zaczął wspominać . 

 Dwóch chłopców idzie przez korytarz w stronę lochów . Obaj ze Slytherinu . Jeden z nich był wysokim blondynem , o dobrze zbudowanym ciele . Drugi zaś był niski , chudy i czarnowłosy .

 - Luc ... - Odezwał się młodszy chłopak .
 - Słucham .
 - Dlaczego się ze mną przyjaźnisz ? - Starszy kolega spojrzał na niego ze zdziwieniem - No , jesteś popularny , bogaty , nie oszukując się przystojny . A ja ? Taki nikt . Dlaczego akurat ja ?
 - Dziękuję za tak wspaniałe komplementy .
 - Nie odpowiedziałeś na pytanie .
 - Ponieważ bardzo Cie lubię . Jesteś inny . I dla mnie wyjątkowo miły i przyjazny .

Uśmiechnął się serdecznie do młodszego kolegi . Ten odpowiedział mu tym samym . To było dość dziwne , ponieważ czarnowłosy rzadko się uśmiechał  . Blondyn zrobił coś czego może , nie powinienem . Przybliżył się i złączył ich usta . Dla młodszego chłopaka było to coś dziwnego . Jednakże nie odrywał się . Lucjusz zaczął pogłębiać ich pocałunek . W pewnym momencie młodszy chłopak zrozumiał , co robi . Odepchnął od siebie przyjaciela i uciekł w stronę lochów . Oniemiały blondyn , ruszył w ślady kolegi . 

    '' Jak on mógł to zrobić !? Przecież jesteśmy przyjaciółmi ! A ja nie jestem gejem ! '' . " A może jesteś ? " - Usłyszał głos w swojej głowie . Rzucił się na łóżko . Nigdy się nad tym nie zastanawiał . Zawsze myślał , że woli dziewczyny , lecz żadna nie chciała by z nim być , a teraz? '' To wszystko nie ma sensu ! '' Nagle usłyszał pukanie do drzwi . 

 - Proszę ! - Krzyknął nie otwierając oczu. Usłyszał jak ktoś wchodzi do domitorium . Poczuł , że lekko przesuwa jego nogi i siada obok . Nie podniósł się, ale wiedział kto go odwiedził. 
 - Obraziłeś się ? - Brak odpowiedzi. - Przepraszam - Dalej brak reakcji - Nie powinienem . Wiem , ale ... To był impuls . Poczułem , że chce byś wiedział co do Ciebie czuję . Może wybrałem mało romantyczne okoliczności i sposób , ale jak już powiedziałem to był impuls . A poza tym nie lubisz romantyzmu .  - Czarnowłosy podniósł się i spojrzał blondynowi w oczy 
 - Dlaczego ja ?
 - Nie wiem . Ale to dobrze . Naprawdę kocha się bez powodu .
 - Luc , to i tak nie będzie miało sensu .
 - Czemu ?
 - Bo jesteś już zaręczony . Jak ty to sobie wyobrażasz ?

Nie odpowiedział . Znów pocałował chłopaka . Tym razem ten go nie odepchnął , tylko stał się uległy na to co robi starszy kolega . 

    Lucjusz uwielbiał to wspominać . Od tego momentu zaczął się ich cichy romans . Nie wzbudzali żadnych podejrzeń , gdyż od przybycia czarnowłosego do Hogwartu , zaprzyjaźnili się . Później jednak , przyjaźń przerodziła się w ... miłość ? O tak . To była miłość Taka prawdziwa , bez udawań . Nie to co z Narcyzą . 

     Nawet , gdy Lucjusz ożenił się , jego przyjaciel stał się jego kochankiem . Narcyza nic o nich nie wiedziała . Draco miał jedynie pewne podejrzenia . Nie pytał jednak o nic ojca . Wiedział , że to go za boli . 

   Teraz Lucjusz został sam . Czarnowłosy zginął . Zginął z rąk tego , któremu ufał ponad wszystko . To właśnie Dumbledore , zaufał mu , gdy inni zwątpili . Teraz go zabił , bo chciał odejść . Już na zawsze . I od dobra i od zła . Ale Lucjusz przysiągł zemstę . O tak ! Lucjusz Malfoy pomści śmierć Severusa Snape ! 





Dziękuje Zuzannie za betę <3 
Jak pewnie zauważyliście Snucjusz :)
I dostałam propozycję napisania Sevmione. 3 razy oglądałam moją galerię zdjęć z Sevmione i w końcu trafiła mnie wena. Taka trochę sielanka i w ogóle, ale w najbliższym czasie postaram się dodać :D 
Sev

czwartek, 2 maja 2013

Sowa 1

Hej :) Może dodam dziś notkę. Jednak, nie jest to pewne :)

Tak w ogóle to chciałam ogłosić, że szukam bety. Sama nie umiem poprawiać swoich błędów, no bo jak.

Jeśli ktoś byłby chętny proszę pisać śmiało :)

https://www.facebook.com/pages/Panna-Sev-/337931166325792?ref=hl
<--- Można też tutaj :D

Sev

środa, 1 maja 2013

Dramione 1


 Draco siedział w WS i obserwował Granger . Czemu ? Bo się w niej zakochał . Sam nawet nie wiedział , kiedy to się stało . Po prostu , któregoś dnia to stwierdził i tak już pozostało . Jak na złość , gdy to stwierdził , Weasley zaczął się koło niej kręcić , więcej niż zwykle . Jeśli oczywiście było to możliwe . Blondyn , gdy tylko widział ich razem , bez Wybrańca < co zdarzało się dość często > , coś się w nim gotowało . Zazwyczaj wtedy przechodził do ataku . I tutaj zawsze polegał . Granger zawsze broniła tego zdrajcę . Dziś jednak wszystko wyglądało inaczej .
  Draco zobaczył , jak Blaise ciągnie gdzieś Harrego . Wydawało mu się to co najmniej dziwne . Ale to teraz jest nie ważne . Teraz liczy się Granger , która znów została sama z Rudzielcem . W milczeniu ich obserwował . Nagle ruszyli w stronę wyjścia . RAZEM ! Nie mal trzymając się za ręce . Blondyn nie wytrzymał i ruszył za nimi . Śledził ich przez całą drogę . Gdy weszli do Pokoju Wspólnego Gryffindoru , musiał zrezygnować . " Cholera " - Zaklnął i ruszył do lochów . Po drodze wpadł na Blaise ' a .
   - Hej , Smoku. Co tam ?
   - Gdzie byłeś z Potterem ? - Chłopak nic nie odpowiedział . Jego jedyną reakcją , były rumieńce na policzkach . Z każdą sekundą coraz bardziej czerwone . - Blaise ?
   - Bo wierz ... Ja .... My ...
   - Blaise ! Nie jąkaj się , tylko mów co Ci leży !
   - Powiedziałem mu , że go kocham . - To totalnie zamurowało Draco . Spodziewał się jakiegoś opisu walki , czy coś takiego . A takie coś .
   - I co on na to wyznanie ?
   - Powiedział , że chyba czuje to samo . I , że chciałby , abyśmy byli razem . Rozumiesz to ?
   - Co ? - Spytał zdziwiony blondyn
   - Wybraniec , Chłopiec , Który Przeżył , pokochał kogoś takiego jak ja . Pokochał Ślizgona .
Draco nie wiedział co powiedzieć . Blaise powiedział to tak jakby ślizgoni nie zasługiwali na miłość , czy chociaż przyjaźń . Z drugiej strony miał trochę racji . Ani Grygoni , ani Krukoni czy Puchoni nie obdarzali zaufaniem Ślizgna . A co tu mówić o miłości .
  Obaj ślizgoni udali się do Pokoju Wspólnego . Draco ruszył do swojego domitorium , gdzie umył się i położył w wyjątkowo wygodnym łóżku . " Dlaczego Blaise , umiał powiedzieć Potterowi , co do niego czuje , a ja nawet nie umiem mówić do Granger po imieniu ? " W mgnieniu oka podjął decyzję . Może głupią , ale warto spróbować . Wstał i podszedł do biurka . Wziął kawałek pergaminu . '' Spotkajmy się na wieży astronomicznej za pół godziny " Specjalnie nie podpisał się . Wiedział , że Granger to mądra czarownica i od razu domyśli się kto to napisał i nie przyjdzie . Chwilę zawahał się , zanim podał papier sowie . Gdy wyleciała , poszedł do łazienki , z zamiarem uczesania się . Z garderoby wyjął zwykłe czarne jeansy i czarną bluzę . Ruszył w stronę wieży . '' A co jeśli nie przyjdzie ? Na pewno przyjdzie . Może tylko po , to by dowiedzieć się kto to napisał " .
   Starał się iść jak najciszej . Kiedy wszedł zobaczył ją . Stała tyłem do niego . Po cichu podszedł bliżej i stanął obok niej . Spojrzała tylko na niego . Po chwili znów się odwróciła w stronę krajobrazu . Nic nie powiedziała . Żadnych krzyków , wrzasków , wyzwisk . Kompletnie nic . Nie tego się spodziewał . Chociaż cieszył się .
    - A więc o czym chciałeś porozmawiać , Malfoy ? - '' Co powiedzieć ? Nawet o tym nie myślałeś ! Idiota !! "
    - Ja chciałbym ...
    - Poczekaj . Zanim powiesz , mogę o coś zapytać ?
    - Jasne . - Odpowiedział lekko zbity z tropu blondyn .
    - Może to nie moja sprawa , ale czy Blaise naprawdę kocha Harrego ?
    - Już wam powiedział ?
    - Mi tak . Ronowi nie ufa w takich sprawach . - Draco spojrzał na nią z lekkim zdziwieniem . - Chodzi o to , że on jest ślizgonem .
    - A ty ufasz , Weasley ' owi ? - Pokręciła przecząco głową . - Tak .
    - Co tak ?
    - Kocha go . Gdyby było inaczej powiedział by mi . Jesteśmy przyjaciółmi .
    - Jasne . - Uśmiechnęła się serdecznie do chłopaka , a ten lekko zarumienił się . Co nie uszło uwadze Hermiony . - Malfoy , czyżbym widziała rumieńce ? - Uśmiechnęła się , lecz nie śmiała się z niego .
    - Nie kpij sobie .
    - Nie kpię . Pytam tylko . - Po chwili dodała . - A to , że się rumienisz , to oznacza , że masz w sobie jeszcze jakieś uczucia .
  " Idealny moment " - Pomyślał . Złapał Gryfonkę za barki o odwrócił przodem do siebie . Nie czekając na jej reakcję , pocałował ją . Było to jedynie lekkie muśnięcie ust , a i tak Draco poczuł się wspaniale . Gdy poczuł , że Gryfonka się nie opiera zaczął pogłębiać pocałunek . Trwało to chwilę . Hermiona oderwała się . Spojrzał Draco w oczy .
     - Czyżby Tobie , Malfoy , też zebrało się na amory ? - Powiedziała po czym , z uśmiechem , przysunęła się do niego i splotła swoje ręce na jego karku . On sam , oniemiały , również lekko się przysunął i mimowolnie objął dziewczynę w talii .
     - Tylko jeśli mnie nie wyśmiejesz , Granger .
     - Nie śmiała bym - Powiedziała , łącząc ich usta w namiętnym pocałunku .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Trochę dłuższe Dramione <3 Mam nadzieje , że się spodoba :)
Sev

Drarry 1


Albus szedł w stronę lochów . Naglę spostrzegł na ścianie wygraderowany napis : " Może w innym wymiarze będziemy razem . " Pod spodem nie było nic prócz literek D i H . Nic mu to nie mówiło . Pierw pomyślała o swoim ojcu , Harrym . Ale przecież jego matka miała na imię Ginny . A tu jest D . A do tego . Co jego ojciec mógłby robić w lochach ? Nie rozmyślając nad tym dłużej poszedł do Pokoju Wspólnego .

OoO

Blondyn przycisną bruneta do ściany . Zaczął brutalnie wbijać się w jego usta . Nie dostając sprzeciwu ze strony towarzysza zaczął pogłębiać pocałunek , jednocześnie obejmując go w pasie .
- Kochasz mnie ?
- Przecież wierz , że tak .
- I mimo to nie chcesz ze mną być ?
- Nie możemy być razem . Dobrze o tym wierz .  Nie tutaj . Nie teraz .
- A w innym miejscu ? W innym czasie ?
- Wtedy tak .
Teraz czarno włosy pocałował blondyna . Był to również pełen pasji pocałunek . Całowali się póki blondyn nie oderwał się , by chwilę później pociągną szatyna w stronę lochów . Podeszli do ściany .
- Zobacz .
Wtedy ciemno włosy zobaczył napis : " Może w innym wymiarze będziemy razem " . Był wygraderowany , własnoręcznie w jednej z cegieł . Zaczarowany , by nikt , ani nic nie mogło go zniszczyć .
- O czymś zapomniałeś .
- O czym ?
Nie uzyskał odpowiedzi , ponieważ chłopak wyjął różdżkę i wyczarował pod napisem 2 literki . " D H ''
- No tak . - Pocałował chłopaka w usta . - Ale będziemy razem , gdy się kiedyś spotkamy ? W tym innym wymiarze ?
- Oczywiście . - Posłał szczery uśmiech chłopakowi . - Kocham cię , Draco .
- Ja Ciebie też , Harry .
Całowali się długo i namiętnie .
KONIEC !

Jest to pierwszy one - shot , którego dodaję i jednocześnie pierwszy , który napisałam xd
Mam nadzieję , że się spodoba <3
Sev

Hej :)

Hej :) A więc jestem Patrycja . Podpisuję się Sev . Dlaczego ? Bo uwielbiam Severusa <3

Będę tu publikować one - shot ' y , o różnej tematyce :)
Pojawiać się będą 2 razy w tygodniu . Jeszcze nie wiem w jakie dokładnie dni .
Pierwszy pojawi się już dziś :D

https://www.facebook.com/LadyEmanuela.Blog?ref=hl
Na tej stronie nie raz dodaję swoje one - shot :)
Piszę , żeby nie było , że kopiuję i je sobie przypisuje xd